Wiecie czuję się co raz lepiej. Za oknem słońce świeci, nie przejmuje się klawesynem. Nie pytajcie o co chodzi z tym określeniem na Pawła, postanowiłam, że nie będę przeklinać, no to trzeba jakieś określenie na niego wymyślić, nie? tak więc będzie klawesynem. Dzisiaj sobota. Pooglądam trochę MTV i będę musiała czytać lekturę. No cóż, trzeba się poświęcić.
Przestałam dawać smutne opisy na gadu, mam dość siedzienia w szarym świecie, chcę wrócić do tego co było zanim go poznałam, tzn. chce zwnou być szczęśliwą, niezależną nastolatką. Tak, to mój plan na zycie. Uh.. dobra powiedzmy, że mam nadzieje, że zostanę w takim stanie na dłużej, a nie tylko na następne pół godziny.
Idę oglądać tv.
pzdr;*
`Lubiła tańczyć pełna radości tak, ciągle goniła wiatr`.
Coś w stylu pamiętnika . Sfrustrowanej nastolatki. Miłej lektury, haha . Life is brutal .
sobota, 23 października 2010
piątek, 22 października 2010
22.10.10
Hmm . Nie zgadniecie co dzisiaj odkryłam. A odkryłam to, że moje życie nie ma większego sensu. Paweł nie zwraca na mnie uwagi ale to chyba nie jest już żadna nowość. Jak sobie zaprzysięgłam: olewam go. Tak, tak właśnie. Nie wykonalne? Nie dla mnie. Kiedyś nie mogłabym ale po TYM?? O nie, nie ma mowy, żeby było tak jak dawniej. Nawet na niego nie patrzę. no może czasem mi się zdarzy ale on o tym nie wie.
Na dodatek wszystkiego dostałam dzisiaj pałę z niemieckiego, bo nie umiałam odmienić czasownika "być". akurat u najgorszej nauczycielki. Mama chce mnie zapisać na wyrównawcze z niemieckiego. Nie no, tylko tego mi brakowało!
W poniedziałek albo wtorek będę chyba miała zdjęcia z balu, który był na zakończenie szkoły. Może będą tam zdjęcia jak razem tańczyliśmy czy coś... Trochę powspominam a potem wrócę do mojego systemu olewania. Ach, życie.
I czemu moje życie nie ma sensu? Bo nie mam dla kogo żyć. I proszę nie wyjeżdżajcie mi z tekstami "a rodzicie?", bo to zupełnie inna bajka. Czuję się taka nie kochana.
Ach, wpakowałam się w bagno z tą całą miłością, ale cóż sama się prosiłam. Kurcze mam na sobie jego zapach, bo używam tego płynu co on. Nie przypadkiem. Cholera. Wszystko moja wina. Jego też oczywiście.
Pzdr.;*
`Z trudem powstrzymywałam łzy, gdy ty wybuchnąłeś mi śmiechem prosto w twarz`.
Na dodatek wszystkiego dostałam dzisiaj pałę z niemieckiego, bo nie umiałam odmienić czasownika "być". akurat u najgorszej nauczycielki. Mama chce mnie zapisać na wyrównawcze z niemieckiego. Nie no, tylko tego mi brakowało!
W poniedziałek albo wtorek będę chyba miała zdjęcia z balu, który był na zakończenie szkoły. Może będą tam zdjęcia jak razem tańczyliśmy czy coś... Trochę powspominam a potem wrócę do mojego systemu olewania. Ach, życie.
I czemu moje życie nie ma sensu? Bo nie mam dla kogo żyć. I proszę nie wyjeżdżajcie mi z tekstami "a rodzicie?", bo to zupełnie inna bajka. Czuję się taka nie kochana.
Ach, wpakowałam się w bagno z tą całą miłością, ale cóż sama się prosiłam. Kurcze mam na sobie jego zapach, bo używam tego płynu co on. Nie przypadkiem. Cholera. Wszystko moja wina. Jego też oczywiście.
Pzdr.;*
`Z trudem powstrzymywałam łzy, gdy ty wybuchnąłeś mi śmiechem prosto w twarz`.
czwartek, 21 października 2010
21.10.10
Siemka ludzie!
Jak zapewne możecie się domyślić.. w moim życiu nic się nie zmieniło. A przynajmniej nie na lepsze. Widziałam dzisiaj sukinsyna tylko dwa razy. Raz z daleka, a drugi... stał przy kratach oddzielających podstawówkę od gimnazjum. Zawołała go taka szóstoklasistka. Nienawidzę jej. Czemu? Bo kochają sie w niej wszyscy chłopacy, chociaż jest pusta i głupia. no wiecie. Długie blond włosy, równie długie nogi, jeździ na koniach i jest wg taka sexi i słodka! pff... no więc ona go zawołała i o czymś tam sobie gawędzili. Nie wiem o czym, bo postanowiłam, że będę to miała gdzieś i poszłam do sali, w której miałam pisać konkurs.
Wiecie, już kilka razy widziałam jak przez kraty on, ona i jej koleżaneczki trzymali się za ręce. Nie żeby dzisiaj było inaczej. Anka, moja druga przyjaciółka, powiedziała mi, że Blanka widziała jak dzisiaj znowu trzymali się za ręce. Szlag mnie trafia. Płakać mi się chcę. Nie rozumiem tego. Nie chodzą przecież, ze sobą to co oni do jasnej cholery robią?? A może o czymś nie wiem?
W każdym razie, jak sobie szłam po szkole do żabki kupić orzechowe M&M'sy (niestety on też je lubi..) to tak sobie myślałam.. widzicie bo nasza sytuacja wygląda mniej więcej tak. On idzie, ja się na niego patrze i zastanawiam się czy też się popatrzy i powie swoje słynne "Siemka", czy odwróci wzrok, jak to ostatnio ma w zwyczaju i pójdzie dalej. Raz mówi, raz nie. Czasem ja mówię pierwsza ale tylko wtedy kiedy wiem, że mnie w pewnym sensie widzi, przecież nie będę do niego mówiła jeśli będzie patrzył się na ścianę, jak to ostatnio zrobił kiedy mnie zobaczył. Tak perfidnie na ścianę, no ale szczegół, inna historia. I w związku z tym tak się zastanawiałam, czy o tym co wczoraj powiedział nie zacząć go olewać tak samo jak on mnie. Wiem, że jeśli ja tak zacznę robić, to on się wtedy totalnie już obrazi, czy co on robi ja sama nie wiem, i będzie jeszcze gorzej . Żadne z nas nie będzie na siebie patrzyło, no może oprócz mnie ale tylko tak ukratkiem CZASAMI, nie będziemy sobie mówić tego naszego "Siemka" na korytarzu. Ale w sumie co to za różnica? I tak jest źle i tak. Chyba zacznę tak robić. Będę go unikać. Jutro mamy lekcje w salach obok siebie. Będę musiała iść piętro wyżej do jakiejś koleżanki, żeby nie być koło niego, nie mam ochoty na niego patrzeć.
Przed chwilą był na gadu gadu. Akurat jak weszłam, to nagle stał się nie dostępny. to jest jakieś nienormalne, żeby do tego doszło. Zaraz się chyba rozryczę. Idę do Blanki, może jakoś pogadamy ale ona pewnie będzie gadała tylko o Bartku, swoim byłym chłopaku, którego nadal kocha ale który ma inną dziewczynę, której obie nienawidzimy, bo to właśnie ona jest ową suką, która rzekomo się całowała z Pawłem na balu. Dobra, dość tego, bo serio mi się słabo robi.
Pzdr.;*
Ps. sory za pomyłkę, widziałam go trzy razy! za trzecim przeszedł sobie obok mnie, patrząc przed siebie. KU***!
`Chcesz? Pomogę ci do końca rozpieprzyć moje życie .`- moje .
środa, 20 października 2010
20.10.10r
Dobra, wreszcie się w sobie zebrałam i napisałam. Pisałam jeszcze w do wakacji normalny pamiętnik, ale moja mama go znalazła i... nic dobrego z tego nie wynikło.
Okej, więc tutaj będę nazywać się Julka. To nie jest moje prawdziwe imię, nie będę tu podawała imion prawdziwych itp.
Dzisiejszy dzień to kompletna klapa. Wyglądał mniej więcej tak: zapomniałam wziąć na angielski kartki na ksero, które obiecałam pani, na sprawdzian i gdyby nie to, że pożyczyłam je od jakiejś nauczycielki z podstawówki, to by cała klasa dostała przeze mnie jedynki (prawda, że wszyscy by się ucieszyli?), zapomniałam wziąć na wf skarpetki, buty na zmianę i gumkę do włosów. W ogóle nie wiedziałam co zrobić. Pani nie pozwoliła mi ćwiczyć w rajstopach i stroju, kazała pożyczyć buty od jakiejś dziewczyny. Pożyczyłam takie o dwa numery za duże, które w środku były przepocone, a ja miałam bose stopy. Czułam się jak idiotka, to chyba wystarczający powód, prawda? Boże, na samą myśl że mogę przez to dostać jakiejś grzybicy robi mi się nie dobrze. Prócz tego? Hm.. Aha, no tak. Miałam zanieść pani od geografii takie mapy. Chciałam je zanieść, bo chłopak, w którym się kocham ( i jak mi się wydawało przez ostatnie pół roku, mnie raczej lubił) miał tam lekcje. Weszłam do sali i już miałam iść, kiedy Paweł zawołał wskazując na mnie palcem:
-O! Jaka brzydka pani! Jaki paszczur!
Przeszedł mnie dreszcz. Zrobiło mi się nie dobrze. Nie wiedziałam co powiedzieć, tak mnie zatkało. Nigdy się tak nie zachowywał.
-Mogę powiedzieć to samo jaszczurko- warknęłam, odwróciłam się i zbiegłam po schodach.
Krzyczał coś jeszcze za mną, ale już nie słyszałam co. Pociągnęłam moje dwie przyjaciółki do łazienki i im wszystko opowiedziałam. Z impetem kopnęłam w drzwi.
-Co za dupek!- krzyknęłam ze łzami w oczach.- Co się z nim dzieje?? Tak się zmienił...
Dziewczyny mnie cały czas pocieszały ale same doskonale wiedziały, że to nic nie daje.
Na dodatek tego chłopacy znowu mnie chcieli podenerwować.
-Dajcie jej spokój- powiedziała Blanka.
Omal nie rozpłakałam się na nowo przy wszystkich. Musiałam tak przetrwać dwie lekcje. Przysięgam wam, że to był najgorszy dzień w moim życiu, oprócz tego kiedy dowiedziałam się (do tej pory nie wiem czy to prawda), że on się całował z taką szkolną suką.
No, to tak minęła ta środa. Postaram się pisać codziennie, chyba, że będę w gorszym stanie niż dzisiaj. Możecie sądzić po moim stylu pisania, że nie zbyt się przejmuje, ale tak naprawdę... jestem załamana.
`A może wrócimy do tego co było rok temu?
-Ale rok temu się nie znaliśmy..
-No właśnie.`
Pzdr ;*
Okej, więc tutaj będę nazywać się Julka. To nie jest moje prawdziwe imię, nie będę tu podawała imion prawdziwych itp.
Dzisiejszy dzień to kompletna klapa. Wyglądał mniej więcej tak: zapomniałam wziąć na angielski kartki na ksero, które obiecałam pani, na sprawdzian i gdyby nie to, że pożyczyłam je od jakiejś nauczycielki z podstawówki, to by cała klasa dostała przeze mnie jedynki (prawda, że wszyscy by się ucieszyli?), zapomniałam wziąć na wf skarpetki, buty na zmianę i gumkę do włosów. W ogóle nie wiedziałam co zrobić. Pani nie pozwoliła mi ćwiczyć w rajstopach i stroju, kazała pożyczyć buty od jakiejś dziewczyny. Pożyczyłam takie o dwa numery za duże, które w środku były przepocone, a ja miałam bose stopy. Czułam się jak idiotka, to chyba wystarczający powód, prawda? Boże, na samą myśl że mogę przez to dostać jakiejś grzybicy robi mi się nie dobrze. Prócz tego? Hm.. Aha, no tak. Miałam zanieść pani od geografii takie mapy. Chciałam je zanieść, bo chłopak, w którym się kocham ( i jak mi się wydawało przez ostatnie pół roku, mnie raczej lubił) miał tam lekcje. Weszłam do sali i już miałam iść, kiedy Paweł zawołał wskazując na mnie palcem:
-O! Jaka brzydka pani! Jaki paszczur!
Przeszedł mnie dreszcz. Zrobiło mi się nie dobrze. Nie wiedziałam co powiedzieć, tak mnie zatkało. Nigdy się tak nie zachowywał.
-Mogę powiedzieć to samo jaszczurko- warknęłam, odwróciłam się i zbiegłam po schodach.
Krzyczał coś jeszcze za mną, ale już nie słyszałam co. Pociągnęłam moje dwie przyjaciółki do łazienki i im wszystko opowiedziałam. Z impetem kopnęłam w drzwi.
-Co za dupek!- krzyknęłam ze łzami w oczach.- Co się z nim dzieje?? Tak się zmienił...
Dziewczyny mnie cały czas pocieszały ale same doskonale wiedziały, że to nic nie daje.
Na dodatek tego chłopacy znowu mnie chcieli podenerwować.
-Dajcie jej spokój- powiedziała Blanka.
Omal nie rozpłakałam się na nowo przy wszystkich. Musiałam tak przetrwać dwie lekcje. Przysięgam wam, że to był najgorszy dzień w moim życiu, oprócz tego kiedy dowiedziałam się (do tej pory nie wiem czy to prawda), że on się całował z taką szkolną suką.
No, to tak minęła ta środa. Postaram się pisać codziennie, chyba, że będę w gorszym stanie niż dzisiaj. Możecie sądzić po moim stylu pisania, że nie zbyt się przejmuje, ale tak naprawdę... jestem załamana.
`A może wrócimy do tego co było rok temu?
-Ale rok temu się nie znaliśmy..
-No właśnie.`
Pzdr ;*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)